niedziela, 13 lipca 2014

Wyzwanie u Uli

Biorę udział w wyzwaniu u Uli, o tu. Dla siebie, dla Was i dla dobrej zabawy.
Dziś będzie o historii nazwy mojego bloga.



Dawno, dawno temu założyłam sobie bloga o tej samej nazwie. Miało być o codzienności, przemyśleniach i bólu istnienia. Ból istnienia nie był za silny, przemyślenia nie rozsadzały głowy i blog umarł śmiercią naturalną po 3 wpisach. 
Kiedy myślałam o założeniu tego bloga, przyszła mi do głowy "świetna nazwa". Jak szybko przyszła, tak szybko wyleciała. Niezapisana wyleciała na zawsze. Wtedy przypomniałam sobie o "Narobiło się". Nawet pasowała, więc została.

5 komentarzy:

  1. Super nazwa. Pasuje i do rękodzieła i do życia rodzinnego, czy też życia w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jak to - nie starczyło Ci bólu istnienia na więcej niż trzy wpisy? Niektórzy to potrafią o tym książki pisać :) Bardzo dobrze, że nie starczyło, a nazwa dla bloga fajna, szkoda, żeby się marnowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, ile to ja mam za sobą takich porzuconych blogów! Dobrze, że to nie jest karalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uważam, że nazwa świetna bo rzeczowa i z poczuciem humoru :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń