niedziela, 12 października 2014

Pyton

Sznury koralikowe zachwyciły mnie dawno temu. Bardzo długo do nich podchodziłam. Ale podchodziłam jak do jeża. Czytałam, oglądałam, przymierzałam się, zaczynałam i prułam. Wszystko jakoś mi się rozjeżdżało, gubiło i rozlatywało w rękach.

Aż znalazłam w końcu ten filmik:

Pani tak mnie urzekła  lakierem do paznokci, że nie mogłam przestać oglądać i w końcu załapałam.



Póki co sznur robi za rodzinna maskotkę - Węża Pytona.
A ja przepadłam i chce więcej.


PS Jeśli znacie podobny kolor lakieru do paznokci to piszcie, bo też przepadłam ;)

czwartek, 9 października 2014

Paski i pretensje

tym wzorze zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nie tylko ja zresztą. Włóczki wybrałyśmy i zamówiłyśmy już jakiś czas temu.


Leżały sobie pewnie z pół roku. Jakoś tak mi schodziło, miałam problem jak łączyć włóczki w paskach. Zaczynałam i prułam. Cztery razy.W kończy udało się i już jest w drodze do Właścicielki. 

Oryginał okazał być się mniejszy niż moje wyobrażenie o nim. Powiększyłam więc szal na tyle ile starczyło mi włóczki.

 




Synowi, jako pierwszemu testerowi wszystkiego, również się podobał. Przy okazji wyżalił się, że wkoło wszystkim robię, a jemu nigdy i nic. W sumie racja. 

Postawiony został więc przed wyborem:



i dziergam:



piątek, 26 września 2014

Matematyk z drutami

Długo dziergałam, wręcz dłubałam. Ale skończyłam i oto jest. Moja największa chusta. Na najmniejszych drutach. Cudna, miękka i gotowa na jesień. Moja, już wiem, ulubiona Mara na podstawie tego wzoru z 5 motków Alpaki Dropsa.



Włóczkę wykorzystałam o końca. Bardzo do końca. Zostało o tyle...
Idealnie na zakończenie ;)



Na pozostałych drutach zapowiedz tego co nieuchronnie nadchodzi.



niedziela, 31 sierpnia 2014

Co z planami?

W wyzwaniu Uli pisałam o planach na sierpień. Nie było ich dużo, bo tylko trzy (ale za to jakie ;)).
Czy cokolwiek z tego wyszło? Prawie, prawie...

Realizacja jednego punktu zawaliła resztę. Było ciężko, ale proszę Państwa udało się. W końcu.


Chusta się dzierga. Już prawie koniec. Ponad 800 oczek w rzędzie, więc praca idzie pomalutku.



 

Farba stoi i czeka. 

Cóż bywa i tak, że planów nie uda się do końca da zrealizować.

niedziela, 24 sierpnia 2014

czwartek, 21 sierpnia 2014

Cytaty

Dziś na szybko wklejam te co wielbię tak życiowo:

„Czasem człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia nie ma jednak dna”.

– Stephen King






oraz w tematyce bloga:


środa, 20 sierpnia 2014

Uporzadkuj

Dzisiaj w wyzwaniu u Uli czas na porządki na blogu. Zrobiłam już to jakiś czas temu i na razie to co widzę podoba mi się. Nic nie kuje w oczy.
Jeśli Was kuje, uwiera lub przeszkadza, piszcie śmiało w komentarzach. Będę miała szansę na poprawienie się.
Porządek lubię, wielbię wręcz. Lubię sobie segregować układać. Od dziecka tak mam. Jak kartki to niepogięte, niepozaginane, jak kredki to równo i w porządku tęczowym, ołówki pięknie zastrugane.
Wprowadzeniem ładu, harmonii i porządku było wtedy dla mnie też kolorowanie. Równiuteńko, do linijki. Uwielbiałam.
Syn się w matkę niestety nie wdał i nie przepada. Ubolewam i czasami, pod pretekstem zachęcenia go, podkradam. 

Jak się okazuję już nie muszę. Przeczytałam jakiś czas temu gdzieś (wybaczcie, że nie pamiętam gdzie) o kolorowankach dla dorosłych. Chodziłam z tą myślą, jednak w przed-szkolnym zalewie artykułów wszelakich już dłużej nie mogłam. I mam.



Na niektóre mam już nawet pomysł na po kolorowaniu.

I w końcu własne kredki i flamastry mogę sobie kupić ;)


wtorek, 19 sierpnia 2014

Za 5 lat

Uffff. Trudny to dla mnie temat. Rodem z rozmów kwalifikacyjnych w moim korpo. Przemogę się jednak, bo psycholog, HR-owiec i dyrektor przy mnie nie siedzą. Mogę pisać prawdę.


Ostatnie kilka lat dużo we mnie zmieniło. Zmieniłam pracę. Zdegradowałam się, tylko po to żeby żyć, spać i oddychać bez ucisku w klatce i żołądku.
Niedługo później urodziłam syna. Od tego momentu zmienia mi się ciągle postrzeganie świata, życia i siebie samej. Nabrałam dystansu. Wybieram to co ważne. Odgradzam się od tego co mnie niszczy.

Chcę żeby to się nie zmieniło przez następne 5 lat. Żeby ta powolna zmiana i dojrzewanie trwało. Pomału spokojnie i naturalnie.
Za 5 lat chce być sobą, mieć swoje miejsce i swój czas. Wiedzieć kim jestem, co robię i po co. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Lista rzeczy do zrobienia

Bardzo pięknie to Ula wymyśliła. Wróciłam dziś do pracy, po trzech tygodniach urlopu, i od razu taki temat. Zupełnie jak dla mnie. Ciężko mi się wraca do biurka, po trzech tygodniach bez pośpiech, bez planów w odpowiednich kratkach, za to z długimi porankami.
Od dziś znowu zegar rządzi.
Mam nadzieję, ze z tym planem łatwiej mi będzie.



Moja lista rzeczy do zrobienia jest bardzo konkretna, ale za to krótka:

1. Zdać w końcu egzamin, bo siedzi mi to w głowie w dzień i w nocy i mnóstwo czasu zabiera.

2. Pomalować WC i łazienkę zanim farba się przeterminuje ;)

3. Skończyć chociaż jedna z zaczętych chust

piątek, 15 sierpnia 2014

Jarmark Jagielonski

Od kilku lat w Lublinie odbywa się Jarmark Jagieloński. Ma on nawiązywać do tradycji jarmarków w XV i XVI wieku. Wtedy na jarmark przybywali kupcy i artyści z ówczesnej Rzeczpospolitej i wielu rejonów Europy. Nie inaczej jest teraz. Wczoraj widziałam artystów z Ukrainy, Białorusi, Litwy, Słowacji, oraz wielu rejonów Polski. Prezentowana sztuka jest bardzo różna.

Na pierwszy Jarmark, kilka lat temu, trafiliśmy zupełnie przez przypadek, ostatniego dnia wieczorem. Może właśnie dlatego tak bardzo czekałam na kolejny raz.




















 Tłumy były przeogromne. Momentami ciężko było cokolwiek zobaczyć, czy nawet zorientować się gdzie się jest.

Organizatorzy zadbali też o najmłodszych. Na błoniach pod zamkiem zorganizowano atrakcje dla dzieci. Dla mnie to takie małe Centrum Nauki Kopernik na powietrzy z przed paru wieków ;)