Nie wiem jak Wy, ale ja już w powietrzu czuję wiosnę. Baaardzo wczesną wiosnę co prawda, ale zawsze wiosnę. Słońca coraz więcej, dzień coraz dłuższy. Z pracy nie wracam już w kompletnych ciemnościach.
Ale zimno jest jeszcze, więc wydziergałam ostatnio rzeczy typowo zimowe. A tak naprawdę pokończyłam te pozaczynane w okolicy świąt. Nie, nie dlatego, że mnie leń zimowy dopadł, ale przez magazynowe braki włóczek.
Spakowałam je do wysłania razem z różową chustą i wtedy znalazłam jeszcze jeden motek włóczki.
No grzech było go tak zostawić. Poprułam końcówkę chusty i powiekszyłam o te 50 g włóczki.
Cudna czapka - śliczne paski w doskonałych kolorach :-)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na spożytkowanie znalezionego moteczka włóczki.
Pozdrawiam serdecznie.