wtorek, 17 marca 2015

Sprzedane, czyli wielkie uff

W efekcie zachwytu tym co miałam na własnej głowie i pod szyją dostałam zamówienie.
Na początku zrobiłam tę czapkę.  Zachwyt był, kolorem i wzorem. Ale w oczach widziałam, że to nie do końca to. Miałam rację miało być bardziej beretowo.

Poprułam. Przeszłam się z tym trochę (bo najlepiej mi się myśli w czasie chodzenia), zapisałam kilka cyferek i do roboty.
Reszta wyszła sama.



 


 
 Właścicielka zadowolona. Pogoda się popsuła, więc zdążyła ponosić jeszcze w tym sezonie.

Komplet zrobiłam z włóczki Drops Karisma. Beret z podwójnej nitki na drutach 5.5, komin z pojedynczej na 4.


niedziela, 15 marca 2015

Gra w pary

Dziś kompletnie nie na temat, ale muszę, no muszę się tym podzielić.
Syn dostał na urodziny, oprócz prezentów swoich marzeń,  grę Granny 2x2 Gra w pary.



Bardzo lubię Granne. Gra z założenia też ciekawa. Matematyczna. Z serii uczmy się łatwo, lekko i przyjemnie.
Ma uczyć tabliczki mnożenia wzrokowo-pamieciowo. Pomysł może i świetny, mnie jednak nie przekonuje do końca.
Postanowiłam się nie uprzedzać i dać jej szansę. Poza tym Granna to zawsze solidne wykonanie, grube wytrzymałe kartoniki, piękne kolory i ciekawa grafika. Pomyślałam, że jak nie tak to inaczej ją wykorzystamy.
Otworzyłam i nie zawiodłam się wykonaniem i grafiką.



 Jest jednak coś co mnie przerosło. 
Popatrzcie na te kwadraciki. Dla syna czwórki to jedynki, niektóre siódemki, to niedokończone czwórki czy dziwne jedynki. Innych w ogóle nie potrafił rozpoznać, mimo, że od dobrych dwóch lat zna cyferki.
Mnie też w pojedyńczych przypadkach ciężko było w pierwszej chwili stwierdzić co to za cyferki.



Może i ma być to zabawa, ale dla mnie pokazywanie dziecku takich kulfoników dobre nie jest. Dziecko 6letnie jest na etapie nauki wyglądu cyfr i ich pisania. Poprawnego wyglądu i poprawnego pisania zgodnie z przyjętym w polskiej edukacji wzorcem.
Moje dziecko przez jakiś czas na pewno tej gry nie zobaczy. Przynajmniej w całości.


Poza tym to siedzimy w domu, próbujemy załagodzić niedogodności ospy i szyjemy króliki.
Jak króliki doproszą się oczu i zdjęć, zostaną publicznie pokazane ;)

wtorek, 3 marca 2015

Lista, czyli wiosenne porządki

Kocham włóczki. Przeglądać, zamawiać i rozpakowywać.
Tak samo kocham ravelry. Oglądać, dodawać, planować. Dodawać.

Od tego wszystkiego nie zamyka mi się pudło z włóczkami, rozrasta i rozprzestrzenia. Worki, woreczki, zapiski, notatki na małych karteluszkach.
Zaczętych mam już sama nie wiem ile rzeczy, brakuje drutów i żyłek. Przekładam jedne zna drugie.

Aż zaczęłam wpadać w popłoch. Jest tak źle, ze nie pamiętam czy kolejny motek zużyłam, czy zgubiłam...
Nagle odnajdywały się motki, których miało nie być.


Wzięłam więc karteczkę (a nawet dwie) i wszystkie robótki sobie spisałam i podzieliłam na kategorie rodem z kwadratu Eisenhowera. No kwadrat mi nie wyszedł, bo i kategorii więcej:
- pozaczynane
- niezaczęte, a super pilne
- niezaczęte, a pilne
- mam włóczkę i wiem na co
- mam włóczkę i nie wiem na co
- chce, ale nie mam włóczki

Sama siebie przywołałam do porządku. Mimo, że najchętniej zaczynałabym nowe robótki, kończę zgodnie z listą i priorytetem. I wykreślam.
Tym sposobem. Skończyłam w ostatnim tygodniu 2 rzeczy i zaczęłam te nieszczęsne rękawiczki :)