Dziś kompletnie nie na temat, ale muszę, no muszę się tym podzielić.
Syn dostał na urodziny, oprócz prezentów swoich marzeń, grę Granny 2x2 Gra w pary.
Bardzo lubię Granne. Gra z założenia też ciekawa. Matematyczna. Z serii uczmy się łatwo, lekko i przyjemnie.
Ma uczyć tabliczki mnożenia wzrokowo-pamieciowo. Pomysł może i świetny, mnie jednak nie przekonuje do końca.
Postanowiłam się nie uprzedzać i dać jej szansę. Poza tym Granna to zawsze solidne wykonanie, grube wytrzymałe kartoniki, piękne kolory i ciekawa grafika. Pomyślałam, że jak nie tak to inaczej ją wykorzystamy.
Otworzyłam i nie zawiodłam się wykonaniem i grafiką.
Jest jednak coś co mnie przerosło.
Popatrzcie na te kwadraciki. Dla syna czwórki to jedynki, niektóre siódemki, to niedokończone czwórki czy dziwne jedynki. Innych w ogóle nie potrafił rozpoznać, mimo, że od dobrych dwóch lat zna cyferki.
Mnie też w pojedyńczych przypadkach ciężko było w pierwszej chwili stwierdzić co to za cyferki.
Może i ma być to zabawa, ale dla mnie pokazywanie dziecku takich kulfoników dobre nie jest. Dziecko 6letnie jest na etapie nauki wyglądu cyfr i ich pisania. Poprawnego wyglądu i poprawnego pisania zgodnie z przyjętym w polskiej edukacji wzorcem.
Moje dziecko przez jakiś czas na pewno tej gry nie zobaczy. Przynajmniej w całości.
Poza tym to siedzimy w domu, próbujemy załagodzić niedogodności ospy i szyjemy króliki.
Jak króliki doproszą się oczu i zdjęć, zostaną publicznie pokazane ;)