Od kilku lat w Lublinie odbywa się Jarmark Jagieloński. Ma on nawiązywać do tradycji jarmarków w XV i XVI wieku. Wtedy na jarmark przybywali kupcy i artyści z ówczesnej Rzeczpospolitej i wielu rejonów Europy. Nie inaczej jest teraz. Wczoraj widziałam artystów z Ukrainy, Białorusi, Litwy, Słowacji, oraz wielu rejonów Polski. Prezentowana sztuka jest bardzo różna.
Na pierwszy Jarmark, kilka lat temu, trafiliśmy zupełnie przez przypadek, ostatniego dnia wieczorem. Może właśnie dlatego tak bardzo czekałam na kolejny raz.
Tłumy były przeogromne. Momentami ciężko było cokolwiek zobaczyć, czy nawet zorientować się gdzie się jest.
Organizatorzy zadbali też o najmłodszych. Na błoniach pod zamkiem zorganizowano atrakcje dla dzieci. Dla mnie to takie małe Centrum Nauki Kopernik na powietrzy z przed paru wieków ;)
Na pierwszy Jarmark, kilka lat temu, trafiliśmy zupełnie przez przypadek, ostatniego dnia wieczorem. Może właśnie dlatego tak bardzo czekałam na kolejny raz.
Tłumy były przeogromne. Momentami ciężko było cokolwiek zobaczyć, czy nawet zorientować się gdzie się jest.
Organizatorzy zadbali też o najmłodszych. Na błoniach pod zamkiem zorganizowano atrakcje dla dzieci. Dla mnie to takie małe Centrum Nauki Kopernik na powietrzy z przed paru wieków ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz