W tym wzorze zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nie tylko ja zresztą. Włóczki wybrałyśmy i zamówiłyśmy już jakiś czas temu.
Leżały sobie pewnie z pół roku. Jakoś tak mi schodziło, miałam problem jak łączyć włóczki w paskach. Zaczynałam i prułam. Cztery razy.W kończy udało się i już jest w drodze do Właścicielki.
Oryginał okazał być się mniejszy niż moje wyobrażenie o nim. Powiększyłam więc szal na tyle ile starczyło mi włóczki.
Synowi, jako pierwszemu testerowi wszystkiego, również się podobał. Przy okazji wyżalił się, że wkoło wszystkim robię, a jemu nigdy i nic. W sumie racja.
Postawiony został więc przed wyborem:
i dziergam:
Piękna chusta - cudne kolory wybrałaś :-) Bardzo mi się podoba :-)
OdpowiedzUsuńZapasy włóczkowe... wspaniałe...
Pozdrawiam serdecznie.
O rany, ileż to pięknych rzeczy będzie z tych włóczek... :)
OdpowiedzUsuń